wstęp


nie byłam jeszcze w takiej sytuacji, gdzie sama sobie stanowiłam przeszkodę.
wszystko psuje się na moje życzenie. 
ogólnie robię sobie krzywdę - dostaję cały czas bardzo dużo i nie umiem tego wykorzystać, zupełnie nie jestem w stanie złapać okazji. osobiście uważam, że po prostu właściwy moment nie nadszedł. i usprawiedliwiając się w ten sposób, wszystko, o co starałam się do czasu, aż zaczęło się układać, teraz leży w kącie. bo nie jestem gotowa.

na serio czuję, że nawał obowiązków i ciągłe naprawy sprzętu nie usprawiedliwiają braku konkretnego działania.




ciężka, marna praca otwiera oczy.